Super okazja na wygranie nagród
Mąż Bharti, Wisznu Ghodke, miał dwóch znajomych, którzy zamierzali otworzyć biuro podróży. Jego udziały miały być niewielkie, ale nawet na to potrzebował pięciu lakhów, a miał niecałe trzy. Tymczasem Śalini przetrzymywała ponad dwa. I dlatego właśnie Bharti siedziała w tym domu, w czwartkowy wieczór, rozdrażniona i zła. Śalini i Katekar siedem lat temu zapłacili sześć lakhów za ten dom. Zapłacili w czterech bolesnych ratach, gotówką, wyciśniętą z tysięcy umytych talerzy i wypranych halek, z niezliczonych pięćdziesięcio- i sturupiowych łapówek. Dzięki temu ona i jej synowie mieli teraz dach nad głową, dwa pokoje i kuchnię, które były ich własnością. Tego właśnie pragnął Katekar, chciał być właścicielem, mieć kawałek ziemi, która nie będzie należała do państwa ani do właściciela posiadłości, pragnął mieć bezpieczny dom. I dał im to. A potem zginął. Świadomość jego nieobecności dociera do Śalini w nękającym ją od czasu do czasu spazmie mięśni, biegnącym przez plecy do żołądka. Odetchnęła głęboko, a potem jeszcze raz.