Nie wiem jak nie zarobić
Andźali szybko notuje na białym bloczku. K. D. słucha, jak jej pióro skrzypi po papierze. Andźali kończy pisanie i wyczekuje, czeka na jego dalsze słowa. Ale to już wszystko, co może jej powiedzieć. Razem czekają na pieniądze. Tuż po pierwszej przyjeżdża Amit Sarkar i przywozi ze sobą walizkę. Andźali pokazuje K. D. stos pieniędzy. Tak – mówi K. D. – Zgadza się. – Czuje, że na jego twarzy pojawia się uśmiech. Ta sama gra, myśli. Wciąż trwa. Bierze od Andźali pióro, wbija czubek w plastikową folię i ciągnie. Przez powstałe rozcięcie wyciąga jeden banknot i podnosi go do okna, w stronę jasnego światła dnia. – Tak – powtarza. – Tak. Wydaje mi się, że to są ich pieniądze. – Nie ma pojęcia, co to możne oznaczać dla Andźali, i czy w ogóle to coś znaczy. Ale oni wszyscy są szczęśliwi: a to już jest ważne. Andźali zbiera pieniądze, zabiera swój bloczek, ściska K. D. i pospiesznie wychodzi. Musi iść, ale zostawia Amita Sarkara, który będzie słuchał K. D. i będzie nad nim czuwał. Organizacja wciąż pragnie, żeby on uczestniczył w tej grze, ale na to jest już za późno. K. D. kładzie się na łóżku, szeroko rozpościera ramiona. Poduszki są bardzo wygodne, miło czuć ich dotyk na policzku. Jest zmęczony. Czas odpocząć. Zamyka oczy. Oddycha głęboko i zasypia.