Co za słaba piosenka
K. D. budzi się zapłakany. Czuje pieczenie w pięcie. Dawno temu, kiedy w towarzystwie Ćandera Ghosza siedział na glinianej podłodze lepianki, ze skrzyżowanymi nogami i bez butów, w lewą piętę ugryzł go jakiś owad. Pamięta to, pamięta, jak tarł kciukiem tę zaognioną, czerwoną plamę, i jak Ćander Ghosz na moment przerwał swoje pytania i z zaciekawieniem spojrzał na ukąszenie. K. D. przypomina to sobie i nagle ogarnia go jakiś przejmujący szloch. Andźali rusza się na swoim łóżku, a K. D. stara się opanować drgawki, powstrzymać to drżenie. Większość opłakiwanych przez niego mężczyzn i kobiet już nie żyje, ale on opłakuje ich życie, te ich krótkotrwałe zmagania, ich krótkie męczarnie i radości. Płacze nad piekącym bólem w ich ranach, nad chwilowym płomieniem ich pożądania.
- Wujku, co się stało? Zawołać pielęgniarkę? Czy coś cię boli?
W świetle żarówki elektrycznej Andźali pochyla się nad nim. K. D. kręci głową i bierze ją za rękę. Nie jest w stanie mówić, ale próbuje się do niej uśmiechnąć, cały czas kręcąc głową. Ona go obejmuje. Siedzi na łóżku i tuli go do siebie.
- O co chodzi? – pyta Andźali. – Nie bój się – mówi.
K. D. się nie boi. Nie czuje żadnego strachu, przynajmniej o siebie. Ale brakuje mu słów, żeby wyrazić wielkie współczucie, które rozpala jego ciało, to jego, tylko pozornie realne, uszkodzone cielsko. W rozpadającym się umyśle kołacze się obawa o Andźali, o życie, które miota się w tej silnej, młodej, obejmującej go teraz kobiecie. Ona ceni sobie życie, trzyma się go kurczowo, podobnie jak jej koledzy z pracy, znajomi, rodzina. Muszę jej pomóc, myśli K. D. Muszę. Zaczyna przeszukiwać swoje minione życie, wszystko, co wie i co pamięta, i teraz, kiedy jego umysł znajduje wreszcie jakieś zajęcie i cel, drżenie ustępuje. Leży nieruchomo w ramionach Andźali i rozmyśla. Powraca do niego dawna radość z wysiłku intelektualnego, a informacje płyną przeplatającymi się strumieniami, jaśnieją kolorem, obrazem i zapachem. Płyną, a on zanurza się w nich, obserwuje pod różnymi kątami, układa je na wiele rozmaitych sposobów: ma wrażenie, że porusza się w kalejdoskopie. Znów powraca to dawne, przyjemne uczucie.
Comments
Leave a comment Trackback